Malowane kubeczki

By Mała Ichi - 29 października

   Bawiłam się już jakiś czas temu w malowanie kubków flamastrami do porcelany. Nie była to łatwa robota wcale, dlatego tez moje wzory nie są zbyt skomplikowane. Zabawa całkiem fajna. Kubki się potem wypieka ok. 90 minut i można z nich pić do woli. Mnie oczywiście zdarzyło się (nie pierwszy raz) włączyć w piekarniku tylko minutnik i nie nastawić temperatury. A potem się dziwię po półtorej godziny, że kubki się nie wypiekły :P Taka gapa ze mnie! :D
    Ulubiony kubek mojego J. to ten z 'piesełem' (woof, woof, uszanowanko :D). Mnie natomiast przypadł do gustu najbardziej z serduszkiem. Umalowałam jeszcze miseczkę, ale pokażę ją następnym razem, bo dziś fot i tak wyjątkowo dużo.










   A co u mnie? Mogę póki co powiedzieć, że wszyyyystko układa się jakimś magicznym sposobem zgodnie z planem i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Przychodzi to nam z taką łatwością i aż dziw mnie bierze, że niektórzy ludzie żyją tak zupełnie inaczej niż ja i J. Jakby byli z innej planety. Są pełni złości, smutku, narzekań i zazdrości. Na swoje własne życzenie psują sobie swoje życie i obwiniają innych za swoje niepowodzenia.
    Staramy się jak możemy zarażać innych swoim optymizmem, radością i spokojem i ciesze się, że nasze starania nie idą na marne. Na świecie jest pełno smutku i złości, ale widzę, że świat wokół mnie się zmienia. Ludzie potrafią zmienić swój sposób myślenia, zmienić swoje życie, swoje myśli i swoje zdrowie i to jest piękne. Także nie narzekajcie nigdy więcej, bo to co niesie Wam życie jest wspaniałą przygodą i szkoda czasu na złoszczenie się na pierdoły :)


  • Share:

You Might Also Like

13 komentarzy

  1. Kochana, czekałam na Twego posta hihi :) i siedzę i się śmieję teraz hahahah!
    Czytam i czytam i sobie myślę - jej jak ja CI ostatnio marudziłam... masz racje, nie ma co narzekać, a jak tylko jęczę i jęczę... A tu ostatnie zdanie... cóż rozłożyło mnie hahahah :) bardzo, bardzo to miłe słowa moja kochana! aczkolwiek właśnie mi się wydawało, że to ja taka jęcząca :)
    wielki buziak dla was :*
    ps. ja też bym wybrała kubek z psem :D jest super cudny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ty przynajmniej miałaś powody do 'jęczenia', ale to jęczenie nie było, tylko co najwyżej wyżalenie. Ja mówię właśnie o takich osobach co się wkurzają na spóźniony autobus, brzydką pogodę czy niemiłą panią z kiosku. Nie ma się co wkurzać na rzeczy, na które nie mamy wpływu. Buziaki! :)

      Usuń
  2. Piękne te kubaski! Ja bym chciała z łódeczką <3
    Zarówno Ty, jak i Werka potraficie zainspirować i zarazić optymizmem - dlatego buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super kubeczki, czasem proste rzeczy są najcudniejsze^__^ I widzę, że nie tylko ja na szydełko napadłam ostatnio:D Ładne granny squares :) Dobrze, że zarażacie optymizmem, tego nigdy nie za wiele^__^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba nigdy nie skończę tego pledu :P

      Usuń
  4. Oj jakie piękne kubki! Na pewno poranna kawa z takiego inaczej smakuje! A co do ludzi- bardzo podoba mi się Twoje podejście i zgadzam się w 100%- tacy wieczni narzekacze, którzy nigdy nie sa szczęśliwi i wszędzie widzą problemy marnuja sobie własne życia i jeszcze w dodatku psuja humor innym. Ja kiedyś też taka byłam, na szczęście już sie zmieniłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest dowód, że można! Wystarczy chcieć! Ze złością i marudzeniem jest jak z cukrem. Na początku nie wyobrażasz sobie bez niego życia, ale jak się zaweźmiesz, to można go odstawić ;)

      Usuń
  5. śliczne kubeczki, taka kolekcja dla domowników to niezła frajda , i wspaniałą pamiątką na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) U mnie zdecydowanie więcej kubków niż domowników. Obawiam się, że kubki pójdą w świat :)

      Usuń
  6. Kubeczki bardzo fajne :) Piesek super! A to prawda, lepiej być optymistą i cieszyć się z życia niż tracić czas na zbędne złości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czasami złość dopada, to normalne. Szczególnie kiedy hormony szaleją. Ale staram się opanować, a jak to nie pomaga to wystarczy, że się rozpłaczę na 2 minuty i mam spokój ze złością na miesiąc ;)

      Usuń
    2. no właśnie, trzeba kontrolować emocje. a kwestia hormonów to już baaardzo odrębna sprawa, tutaj faktycznie trzeba się popłakać :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jeśli chcesz mnie zmotywować do dalszej pracy to właśnie Ci się udało! :D